Czy wspaniała misja szerzenia Wiary i całkowitego poświęcenia się Bogu przez Siostry Zakonne, nie pozostawia jakiejś pustki w sercu i smutku? Czy faktycznie każda Kobieta gdzieś w głębi pragnie zostać Matką???
Dzisiejszy post powstał troszkę inaczej... postanowiłam zrobić coś nowego i spróbować odnaleźć się w przypadkowym temacie... sprawdzić, czy równie szybko i łatwo przyjdzie mi pisanie🤔
Dlatego poprosiłam znajomych, aby podrzucili jakiś pomysł na temat...
Gosia jako jedyna mnie nie zawiodła 💚
co więcej, zastrzeliła swoim pomysłem😱
Nietypowym, może ciut kontrowersyjnym, a przy tym dość trudnym do ugryzienia...🤔
Nigdy nie musiałam i nawet się nad tym nie zastanawiałam... aż do dziś...
Nie mam pojęcia i nawet nie mogę mówić, co ktoś tak naprawdę czuje, myśli i przeżywa...ani założyć z góry, że jest tak, a nie inaczej...jedyne, co mogę, to przypuszczać i się zastanawiać, bazując po części na swoich własnych odczuciach.
Ze zbiegu wydarzeń w ciągu dnia, zrodziło się pytanie ❓❔
"Czy ja także sądzę, że Siostry Zakonne, które nie mogą mieć dzieci, muszą być mega smutne?" 🤔
Szczerze, to się chyba nigdy nad tym nie zastanawiałam... nawet wtedy, gdy zmęczona rozczarowaniem męską częścią populacji i beznadziei życia codziennego, zaczęłam widzieć sens i swoje miejsce w Zakonie. Nie pozostawało mi już nic...nie chciałam mieć więcej w ogóle żadnego kontaktu z jakimkolwiek mężczyzną, być żoną, z Rodziną i Dziećmi...uciec od tego wszystkiego gdzieś, gdzie nikt nie będzie mógł ode mnie tego oczekiwać...bo inaczej, to ciągle ktoś by coś gadał...a skoro sama mam być i chcę już do końca życia, to wstąpię do Zakonu.
Choć nigdy nie byłam jakoś gorliwie wierząca, może by się to zmieniło...a przy tym robiłabym coś dobrego, szerząc tą Wiarę dalej.
Przebywała w towarzystwie samych kobiet...
nie myślała w ogóle o zakładaniu Rodziny...
I nie wysłuchiwała ciągle, że na dłuższą metę samotnie żyć się nie da, a z czasem jak każda Kobieta, zapragnę być Matką 😖😵
Wtedy mnie to nie obchodziło i nawet przez chwilę nie pomyślałam o tym, że może rzeczywiście Siostry Zakonne tymi Matkami także by chciały być, a teraz nie mogą. Patrząc na rodziny z dziećmi, czują smutek i pustkę, bo nie będzie im dane nosić Życia pod sercem.
Chciałyby czuć jego ruchy, a później całować i przytulać co sił. Patrzeć, jak dorasta i towarzyszyć w każdym momencie życia.
Przecież to właśnie Kobieta jest stworzona do tego, by być Matką...i w każdej gdzieś głęboko tkwi ten wrodzony instynkt macierzyński...którego, choć czasem się nie czuje, przychodzi w odpowiedniej chwili.
Niby tak Nas, Kobiety, niezwykle wyjątkowymi, a przede wszystkim chyba potrzebnymi stworzyła i obdarzyła Natura... coś, czego nie da się oszukać.
Przecież sama wcześniej tego pragnęłam... być, jak moja Mama i wieść życie, jak Ona... szczęśliwa żona i Matka.
Niestety życie chciało inaczej... narastająca frustracja spowodowana niemożnością posiadania dziecka, przerodziła się po drodze w żal i smutek...gdzie każda styczność z dziećmi powodowała ogromną pustkę i ból rozpaczy nie do opisania...które z biegiem czasu na tyle zobojętniły uczucia, że urosły do rangi niechęci, obrzydzenia do poruszającego się w brzuchu dziecka i nienawiści do absolutnie wszystkiego, co z dziećmi związane.
No ale Siostry Zakonne nie miały przecież nawet możliwości, by zaznać z kimś życia Rodzinnego...a to zazwyczaj po ślubie pojawia się chęć posiadania dziecka... wcześniej za bardzo się o tym nie myśli.
A może właśnie chciały od tego uciec? Nie chciały mieć, bądź nie lubiły dzieci, więc zostały Zakonnicami?
Czytałam kiedyś o kobietach, które wstąpiły do zakonu po przeżyciu tragedii lub krzywdy. A także o takich, które z rozpaczy po stracie dziecka, czy też długim bezowocnym staraniu, nie upatrywały już dla siebie sensu życia poza odizolowanym zamknięciem.
Naprawdę podziwiam w ludziach tak silną Wiarę i oddanie, które pozwala odrzucić wszystko i całkowicie poświęcić się Bogu... każdego dnia wypełniając swoją piękną misję poprzez głoszenie dobrego słowa i nauk, którymi rozpalają serca i zrzeszają sobie coraz więcej ludzi.
Może w obliczu tak wielkiej, ważnej misji, nie myśli się w ogóle o życiu poza posługą Bożą?
A może z czasem po prostu przechodzi się do porządku dziennego z tą myślą, że bezpowrotnie odrzuca się życie Rodzinne, by w końcu bezwiednie o nim zapomnieć?
Mogę się mylić, lecz wydaje mi się, że u większości Sióstr, to pragnienie bycia Matką, choć na moment się w jakiejś chwili pojawiło...a jeśli nawet nie pragnienie, to chociażby zwykła myśl, jak w ogóle mogło by takie życie wyglądać. Jak by się w tej roli odnajdywały, przechodząc przez każdy etap życia dziecka.
Czy po czasie mimowolnie nie zaczyna się odczuwać smutku z powodu jakiejś pustki w sercu i braku czegoś w życiu?
Czy naprawdę każda Kobieta stworzona jest do bycia Matką...
Ja pomimo ogromu nienawiści, z biegiem lat odczułam, że mi jednak czegoś brak... patrząc na kobiety pchające wózek i mijające mnie na ulicy szczęśliwe Rodziny, wracałam myślą do chwil, gdy właśnie tego pragnęłam najbardziej... jestem Kobietą, stworzoną, by być Matką...takie miałam wieść życie...lecz nigdy nie będę i już się z tym pogodziłam... stało się to na tyle odległe i obojętne, by w ogóle nie rozpatrywać w tej kategorii...przychodziło tylko czasem...ale jednak powracało.
Wręcz zarzekałam się, że nie chcę i mieć dzieci nie będę...ale wyszło inaczej 🤷
Cały tamten okres czasu i splot minionych w nim po drodze wydarzeń, wspominam jako najgorszy w życiu...jakby wszystkiego było mało, nosiłam pod sercem życie, którego nie chciałam...
... które jednak z czasem udało mi się zaakceptować i pokochać...za tą szansę poznania niepowtarzalnego uczucia, jakim jest świadomość, że pod moim sercem rozwija się nowe życie ❤️ które mogę poczuć i dla którego jestem najważniejsza.
Mogłam doświadczyć tak niezwykłej rzeczy, przeznaczonej jedynie dla Kobiet.
Gdybym wtedy w tą ciążę nie zaszła, to nie wiem, czy odczuwała bym jakąś pustkę. Czasem pewnie by się mogło zdawać, jakby czegoś było brak, ale żyjąc i warunkując się do nowego sposobu życia, raczej nie miało by to większego znaczenia.
Nie wiem, jak mogą się czuć Zakonnice 🤷 może wcale tej pustki nie odczuwają... wybrały drogę życia w Bogu i każdy dzień wypełniają Jego miłością...i może w ogóle nie mają potrzeby myśleć o dziecku ❓
Tak właściwie, to w sumie mają częsty kontakt z dziećmi; w szkołach, na świetlicach, prowadzą także własne szkółki i przytułki dla dzieci; opiekując się każdego dnia gromadką dzieci, okazują im ciepło i dobroć, ofiarowują swój czas i uwagę... niekiedy jedyną, jakiej w życiu zaznali... często próbują im stworzyć nowy spokojny dom...wkładając w to całe swoje serce ❤️
Widziałam nie raz uśmiechnięte, życzliwe Siostrzyczki z lgnącymi do nich dziećmi.
A może to taki swoisty sposób na wypełnienie tej pustki?
A może wcale nie ma tej pustki, tylko powierzona misja otoczenia miłością?
Nie mając własnych dzieci, otaczać inne opieką, troską i ciepłem Matczynej miłości.
Może przygnębiające, gdy się nie ma swoich...a może właśnie wspaniałe okazuje się takie rozwiązanie.
Mają pod swoimi skrzydłami Serduszka, którym Matki zabrakło.
Żyją dla Boga i dla tych Serc, których nie chciał nikt, dając im swoje serce i bezpieczny Dom.
Może wcale nie są aż tak smutne, że nie miały możliwości nosić dziecka pod sercem, bo każdego dnia pełnią najważniejszą rolę w życiu swoich podopiecznych.
Może instynkt macierzyński nie jest uwarunkowany jedynie pragnieniem bycia w ciąży?
Choć to stan niepowtarzalny, można być świetną Matką także dla "cudzych" dzieci.
Z biegiem czasu doskonale odnaleźć się w roli Opiekunki i w taki sposób przelać całą swoją Matczyną miłość... aż nieistotnym się stanie, czy się je urodziło.
Myślę, że jeśli każdego dnia poświęca się dzieciom ogrom swojego czasu...bez względu na okoliczności...tej pustki nie ma, bądź jest na tyle mała, by nie powodować smutku...
...wystarczy oddać się w pełni, podejść z otwartym szczerym sercem i obdarzyć całą swoją miłością.
Ciężko jednoznacznie stwierdzić, jak duże znaczenie ma brak ciąży i dziecka, zarówno w życiu Siostry Zakonnej, jak i każdej innej Kobiety...
Jakiś tam żal na pewno pozostanie, że jednak nie doświadczyło się tego wspaniałego "cudu" poczęcia i noszenia w sobie nowego życia...co nie oznacza wcale, że życie bez własnego dziecka jest mega smutne.
Siostry mają wspaniałą misję do wypełnienia każdego dnia; poświęcają siebie i swój czas, przekazują wartości życiowe i nauczają, otaczają troską i opieką; co sprawia, że są niezwykle ważne i potrzebne...a to nie jest powód do smutku, lecz dumy, radości i satysfakcji.
Mi samej ciężko stwierdzić, czy bym była bardzo smutna, gdybym jednak nie zaszła w ciążę... biorąc pod uwagę fakt, że już poznałam to uczucie spod serca... może i bym adoptowała (bo nawet o tym już kiedyś myślałam), to pewnie bym się do końca życia zastanawiała, jak to jest w tej ciąży być i żałowała, że jednak nie spróbowałam. Pozostało by gdzieś w myślach, ale na co dzień, dziecko kochała bym pełną miłością, jak rodzone.
I nie wiem, czy by mi w sercu powstała jakaś pustka...i czy jakakolwiek Kobieta ją odczuwa z tego powodu...
Myślę za to, że jeśli się żyje pełnią życia i ze szczerymi uczuciami daje z siebie wszystko, co najlepsze, otrzymując w zamian wdzięczność i czyjeś serce, to tej pustki nie ma co powodować i nawet najdrobniejsze rzeczy będą wzbudzać radość, nie dopuszczając do smutków.🤗❤️
Suma summarum, to cieszę się, że jednak wtedy nie poszłam do zakonu, bo może faktycznie bym poczuła jakąś pustkę, spowodowaną brakiem własnego dziecka...
...ale w sumie, wtedy bym z kolei mogła odpowiedzieć na pytanie, czy rzeczywiście strasznie smutne jest takie życie 🤔🤷
Sama naprawdę nie wiem i ciężko mi to sobie wyobrażać, bo są rzeczy, których nie da się bliżej określić, póki nie przyjdzie nam się z nimi mierzyć.
Równie ciężko jednoznacznie stwierdzić, co ktoś inny może odczuwać i z jakiego to powodu, mając też na uwadze, że żadnych odczuć coś wzbudzać wcale nie musi.
❓❔❗
Szczerze, to nawet mnie ciekawi, jak w ogóle takie życie w Zakonie wygląda 🤔
Sprawdzać jednak nie będę, bo zbyt wielu rzeczy by mi wtedy brakowało 😉🤷
A co Wy o tym sądzicie???
Wyobrażacie sobie życie bez dzieci?
Myślicie, że ich brak powoduje pustkę?
⬇️⬇️⬇️
✍️💌

Komentarze
Prześlij komentarz