Przejdź do głównej zawartości

Od czego by tu zacząć???

Zupełnie przypadkowo, trafiłam w sieci na swój debiutancki post 🙉🙈z tego pierwszego bloga, którego usunęłam... dwóch pozostałych niestety już nie było🤷

No to zapraszam👇

Od czego by tu zacząć???

Posted:2019-08-02 23:08:55 UTC-07:00
Właściwie, to nawet nie wiem, od czego by tu zacząć i po co w ogóle pisać?🤔

Jestem mamą 2-letniego urwisa, którego zwiemy Antonio Banditez 😂 siedzimy nadal razem w domu...i choć syn jest bardzo absorbujący, to jego drzemki poobiednie już nie bardzo. Potrafi zasnąć o 12 i spać do 15/16...a co matka ma wtedy robić; ile można gotować, sprzątać i pierze pralka...a ja większość jego drzemki się nudzę 😔

Zazwyczaj siedzę wtedy na FB i czytam, co się w świecie dzieje... potrafię przeczytać ponad 100 komentarzy pod jednym postem...w sumie po co? A po to, że zabijam czas, lubię tak sobie czytać i jestem ciekawa, co ludzie piszą. Jakie mają poglądy i w ogóle...i stwierdzam, że wśród znacznej ilości osób jest całe mnóstwo jadu, nienawiści i zazdrości, mało empatii, zrozumienia i umiejętności postawienia się na czyimś miejscu... jedynie własne ja; "bo ja bym tak nie zrobiła", "bo ja jestem najlepsza i wszystko najlepiej wiem, a reszta to banda debili, którzy się na niczym nie znają".
Nie rozumiem takiego zachowania, co to komuś daje?

Albo robienie ludziom zdjęć w nieodpowiednim momencie, czy źle zaparkowanego auta...żeby wrzucić na FB i pośmiać się, jakim ktoś jest głupkiem...a potem fala wyzwisk, memów i gifów 😔

Ja należę do tych ludzi, którzy unikają kłótni, czy bezsensownych dyskusji, komentuję szczerze, bez agresji i nerwów, każdego staram się zrozumieć i postawić w jego sytuacji.
Nie oceniam, doradzam...a jeśli nie umiem konkretnie doradzić, to staram się podrzucić choć jakiś pomysł.
Nienawidzę naśmiewania, przechwałek i złośliwości na siłę... ludzi, którzy poniżają innych lub chcą zabłysnąć intelektem, którego tak na prawdę nie mają albo nie mają pojęcia, na jaki temat w ogóle piszą komentarz. 
Można by tak zliczać i wyliczać...no jednym słowem, świat się kończy!😔

A wracając do tego, po co bym miała pisać bloga...no w sumie właśnie nie wiem... może dlatego, że mi się nudzi, gdy syn śpi...a może dlatego, że lubię pisać? Skończyłam LO Humanistyczne...i zawsze lubiłam pisać...na FB nie potrafię w jednym zdaniu skomentować czyjegoś zdjęcia... kilka linijek...czasem się zdarzy jedno zdanie, ale złożone, z kilkunastu wyrazów 😂

O czym mam pisać, to jeszcze nie wymyśliłam...
o życiu codziennym, o tym, co mnie wkurza, o sukcesach nie tylko w moim domu...ale także jakieś spostrzeżenia na dany temat.

Chętnie poznam Wasze opinie.
Możecie też podrzucić jakiś temat...zrobi się dyskusja, a ja spróbuję przedstawić, co myślę i jak to widzę.

Możecie zadawać pytania...nawet te głupie... przecież się nie widzimy... problem, zmartwienie-spróbuję coś doradzić.
(Tak na marginesie, to koleżankia powiedziała mi, że mogę być Jej prywatnym psychoterapeutą... lubię to w sumie i lubię analizować, szukać najlepszego wyjścia z każdej sytuacji... ale przede wszystkim, kieruję się tym, co podpowiada mi serce ❤

Niech to będzie miejsce szczere, otwarte, przyjazne i pełne zrozumienia 👍

Jeśli komuś się nie podoba, do czytania nikt nie zmusza... komentarze można sobie darować, lecz wiem, że to raczej awykonalne.
Można się śmiać, naśmiewać, uważać się za lepszych, a mnie za dziwaka, któremu się nudzi w domu... spokojnie, lada dzień wrócę do pracy, ale i tak będę tu wpadać...to będzie takie moje miejsce na odstresowanie; zdała od zgiełku za oknem przy drodze wojewódzkiej, zbuntowanego Antka i zajętego czymś przez wieczny brak czasu Faceta.

Ktoś chciałby zaproponować, o czym mam dziś wieczorem napisać???😀
A może chciałby zadać pytanie????🤔
Śmiało 👍

Na tzw."przyciągnięcie uwagi" obrazek...a właściwie myśl, moja 😀
...bo serio, Rodzina Partnera, staje się naszą...bez względu na to, jak dobrze się dogadujemy, czy też wolimy spotykać jedynie na większych uroczystościach rodzinnych.

Ja mam ten luz, że wszyscy są super😍 przeeeKochana Mamusia, która czasem przy nas i Tacie ma 7 światów i 8 cyrk, a do której tak często chciałabym się przytulić, jak do swojej i powiedzieć "kocham Cię Mamuś"; 
Tata, który choć z pozoru wygląda na poważnego, szczerze pogada, pożartuje i trochę też pomarudzi (ktoś w końcu musi czasem za Mamę wziąć nas w ryzy), ale za to wnukom wymyśla najlepsze zabawy, Dziadek idealny❤
Brat, który to ma odmienny charakter od mojego M, maruda i nerwus, w sumie, jak i ja, ale niezwykle w porządku, służy pomocą, przez co dla jak mnie jest, jak starszy brat, którego nie miałam (mam 7lat młodszego i 2lata starszą Siostrę). Jest jeszcze starsza Siostra, którą rzadko widuję, tajemnicza, a zarazem mroczna i magiczna, prawdziwa do bólu i niezwykle oryginalna; z charakterem zbliżonym do mojego M (jakby byli bliźniętami urodzonymi z kilkuletnią przerwą) dla mnie naturalnie szczera, z ciekawymi pasjami i zdolnościami, które do typowych nie należą, ale przynajmniej nie tylko mnie takie dziwota fascynują i spotykają.
No i oczywiście młodsza Siostra, chudzinka, drobinka, ale za to zadziorna i w kaszę dmuchać se nie da, moja Mała Siostrzyczka, Kochane Maleństwo; chyba najbardziej cierpliwa mama, jaką znam...za to obie równie szybko się wkurzamy, rzucając innym "dobra, nie ważne, jakoś sobie poradzę", a potem foch, że ktoś jednak na siłę nie pomógł; jedno szczęście na krótko.
Choć mamy odmienne poglądy w pewnych sprawach (bom czarna owca w Rodzinie, co w Boga nie wierzy...ale o tym innym razem), to dogadujemy się świetnie... przynajmniej ja tak uważam, bo nie na darmo czuję się swobodnie.

Trzeba próbować się wzajemnie rozumieć, nie kłócić i umieć ustępować...a przede wszystkim, wzajemnie szanować... wtedy żyje się o wiele łatwiej i przyjemniej 👍

Ta myśl z obrazka...to takie moje wewnętrzne przemyślenie, a raczej mimowolne przeświadczenie z głębi, które niespodziewanie mnie uderzyło i się odczepić nie chce od 2 tygodni ponad, dopóki poza mną, nie dotrze do innych swoim głosem; obraz tego, w jaki sposób relacje z Rodziną: powinny wyglądać, jak by się chciało, żeby wyglądały i jak to wygląda w moim życiu.
Grunt, to szukać pozytywów...i to próbuję sobie powtarzać, choć słabo na mnie działa, staram się nie doszukiwać chmury, lecz po cichutku się wycofać na bezpieczną odległość i zająć neutralne stanowisko, nie zagrażające ludziom wokół oraz sobie...do destrukcji łatwo doprowadzić, ale za to potem z zażenowaniem siedzieć i bać się odezwać, bo sobie na pewno, Bóg wie, co najgorsze myślą...
taką zrobić przykrość i rozczarować, poczucie okropne😱 na które nie każdy cierpi z resztą; bo czemu ustępować, skoro ja również mogę mieć rację, a zdecydowanie wolę, gdy to ja jestem zadowolona i usatysfakcjonowana, a nie wszyscy dookoła poza mną...bo się im wydaje, że lepiej wiedzą, są starsi, bo jest ich więcej na jednym spotkaniu rodzinnym; albo może i myślą, że złośliwie gadam i zabrać im chcę syna oraz brata, separując od Rodziny na tyle skutecznie, by niechęć w Nim utworzyć samoistną i zwycięską...?
Jak mawia moja Mama, "no niestety, jacy by nie byli, to zawsze są to Rodzice/Rodzeństwo i chciał, czy nie, do końca życia będziecie musieli się spotykać i jakoś tolerować, więc lepiej za wczasy o kontakty z Rodziną dbać i wzajemnie się szanować, bo nigdy nie wiecie, kiedy będzie Wam potrzebna pomoc i za ile czasu Rodziców zabraknie, a wtedy zostaniecie sami, teraz macie i zawsze będziecie mieli tylko siebie, bo przyjaciele czasem zawodzą, a Rodzina zawsze pomoże, choćby miała jechać z drugiego końca kraju"😉
Kocham moją Mamę... całe mnóstwo mądrości i niezwykle praktycznych rzeczy nas uczyła, za co jestem Jej ogromnie wdzięczna, bo jestem dziś, jaka jestem... może dziwna, nawet nienormalna, ale za to szczera i ustępliwa, by żyć w zgodzie z innymi i przy okazji z samym sobą.

A bo to jest tak, że każdy człowiek ma swój niepowtarzalny charakter i podejście do każdej jednej sytuacji... wszystko zależy od tego, co jest dla nas najważniejsze, co stawiamy na pierwszym miejscu i  czy jesteśmy w stanie sobie odpuścić, pomimo tego, że nic na tym nie skorzystamy, nawet maleńkiej satysfakcji z bycia górą? To kwestia indywidualna, ale w ostatnich czasach coraz bardziej powszechna... wyżej cenimy dobro swoje, aniżeli innych, bo wpływu to na satysfakcję naszą absolutnie nie ma, zaś inni mogą tylko zaszkodzić i na pewno z zazdrości źle życzą.
Ja sama, choć bardzo często się na siebie wkurzam, że odpuściłam, choć nie musiałam lub, co gorsza, zaoferowałam pomoc i fatalnie na tym wyszłam...to i tak nade wszystko stawiam dobro i spokój innych; nie lubię robić przykrości, nie lubię zawodzić, czuć się głupio, niezręcznie i mieć wyrzuty sumienia, że egoistycznie postawiłam na swoje dobro, a teraz muszę patrzeć, jak ktoś się smuci i męczy... wolę tego oszczędzić i wkurzać się na siebie...
i choć często zaczynam wyliczać, od kogo i jakie złośliwości poleciały w Naszym kierunku i więcej do nikogo w odwiedziny nie pojadę; bo w sumie z resztą do nas i tak nikt nie przyjeżdża, a Nam gadają, że za rzadko wpadamy...to gdy minie mi ta złość, a Mąż wyjdzie z innego pokoju pytając, czy wszystko już ok, odczuwam ulgę i mam świadomość, że lepiej postąpić nie mogłam, zrobiłam dobrze na tyle, że nie wyrządziłam nikomu przykrości i problemów nie przyspożyłam...i to jest w tym wszystkim najważniejsze, mieć czyste sumienie i traktować innych tak dobrze, jak sami chcielibyśmy, aby nas traktowali...czysto, spokój, ład i harmonia; dla ciała, umysłu, serca i duszy.

Niby w Boga nie wierzę i wg.niektórych osób, mnie, jako niewierzącej, rzekomo przykazania nie dotyczą...lecz ich przestrzegam, jako kodeksu dobrego i odpowiedniego życia ze wszystkimi na tym pogrążającym się w zawiści i nienawiści, Świecie!
Co siejesz, to zbierasz... więc traktuj ludzi i wszelkie żywe stworzenia (również), najlepiej, jak potrafisz...i choć czasem ze słabości i poczucia, że z ustępliwości jest się zawsze przegranym, będzie nas zwycięsko ogarniać niepohamowana złośliwość do udowodnienia innym swojej racji i wyższości, to starać się pracować nieustannie...a jak się już narozrabia, to umieć godnie i szczerze przeprosić.🤗

A Wy, jak uważacie?🤔
Chętnie poznam Waszą opinię i inne sposoby podejścia do poszczególnych tematów.😉

Pozdrawiam ciepło, się rozpisałam... cóż, tak już mam i nic z tym nie zrobię...i czekam na Waszą reakcję...na swobodne myśli, na dyskusje i pytania...
niech to będzie zabawa, nie powód do licytowania i przebijania... zwykła, czysta wymiana zdań, opinii, przemyśleń 😉

Zapewne dość mocno przynudziłam🙈😉👍

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dziecko "chowane wśród dorosłych"... czy wiecie, co to właściwie znaczy??? Nie nazywajcie proszę tak mojego Dziecka!

Tak właściwie, to co kryje się pod stwierdzeniem, że "Dziecko jest chowane wśród dorosłych"?🤔 Według mnie, to jedyne Dziecko w środowisku osób dorosłych; które mieszka zazwyczaj w domu wielorodzinnym, gdzie oprócz Rodziców, jest jeszcze Rodzeństwo któregoś z nich i Dziadkowie.  Czas spędza w większości w towarzystwie dorosłych krewnych, gdzie poza naturalnym kontaktem codziennym z Mamą i Tatą, zajmuje się nim także Ciocia, Wujek, Babcia, czy Dziadek.  Kontakt z innymi Dz iećmi jest sporadyczny, okazjonalny, typowo "urodzinowo/odwiedzinowy".  Dziecko ma bardziej uwidoczniony wzorzec  myślenia, funkcjonowania i sposobu  wypowiadania się dorosłego, niż dziecięcego. Nie w iem, jak dokładnie się to określa?🙄 Nawiązuje do tego, ponieważ już kilkukrotnie usłyszałam, że właśnie mój ponad 2,5letni Syn, jest chowany wśród dorosłych....a stwierdzenie to pada zazwyczaj tylko dlatego, że Młody dość płynnie mówi, ma duży zasób słów, odpowiada dość elokwe...

Uwierz w Ducha...

Czy wierzycie w duchy i zjawiska nadprzyrodzone? Ja wierzę...i co więcej, widziałam nie raz. Dla kogoś może być to dziwne albo śmieszne...i nie dziwota 😉 Jakaś naćpana, zjarana, bajek się naczytała, ma fantazję 😂 hahaha... Ba, nawet by się można było pokusić o stwierdzenie "wariatka" i do psychiatryka z nią 😂😜😱 Nic z tych rzeczy... całkiem normalna, może dość nietypowa i specyficzna, ale rozsądna, raealistka, racjonalistka twardo stąpająca po ziemi, a zarazem otwarta na otaczający świat, która wszystko musi sobie na spokojnie przemyśleć, rozłożyć, przeanalizować i wytłumaczyć do końca. Co więcej, powiem Wam tak... Duch , to wg mnie skupisko energii elektrycznej, która tkwi w ludzkim ciele, dopóki nasz rozrusznik/silnik-nasze serce, wytwarza impulsy elektryczne, pozwalające na pracę tego naszego silniczka napędowego. Gdy serce przestanie wzbudzać impulsy, cała energia uchodzi ze statycznego ciała do naładowanego po brzegi wszelaką energią ot...

Czy wspaniała misja szerzenia Wiary i całkowitego poświęcenia się Bogu przez Siostry Zakonne, nie pozostawia jakiejś pustki w sercu i smutku? Czy faktycznie każda Kobieta gdzieś w głębi pragnie zostać Matką???

Dzisiejszy post powstał troszkę inaczej... postanowiłam zrobić coś nowego i spróbować odnaleźć się w przypadkowym temacie... sprawdzić, czy równie szybko i łatwo przyjdzie mi pisanie🤔 Dlatego poprosiłam znajomych, aby podrzucili jakiś pomysł na temat... Gosia jako jedyna mnie nie zawiodła 💚 co więcej, zastrzeliła swoim pomysłem😱 Nietypowym, może ciut kontrowersyjnym, a przy tym dość trudnym do ugryzienia...🤔 Nigdy nie musiałam i nawet się nad tym nie zastanawiałam... aż do dziś... Nie mam pojęcia i nawet nie mogę mówić, co ktoś tak naprawdę czuje, myśli i przeżywa...ani założyć z góry, że jest tak, a nie inaczej...jedyne, co mogę, to przypuszczać i się zastanawiać, bazując po części na swoich własnych odczuciach. Ze zbiegu wydarzeń w ciągu dnia, zrodziło się pytanie ❓❔ " Czy ja także sądzę, że Siostry Zakonne, które nie mogą mieć dzieci, muszą być mega smutne?" 🤔 Szczerze, to się chyba nigdy nad tym nie zastanawiałam... nawet wtedy, gdy zmęczo...